Zaczęliście się spotykać, a Ty po kilku randkach zorientowałeś się, że to jednak nie to? A może wiedziony początkowym zauroczeniem wszedłeś w związek, który zaledwie po kilku tygodniach okazał się kompletnym niewypałem? Jeśli tak, czytaj dalej. Szczególnie, jeśli z powodu jej silnego zaangażowania, nie potrafisz ubrać w słowa swoich odczuć i zakończyć znajomości.

To, co za chwilę przeczytasz jednym może wydać się okrutne, innym zabawne. Są jednak metody, dzięki którym doprowadzisz do tego, że dziewczyna sama odpuści. Niezależnie od tego czy znacie się tydzień, miesiąc czy pół roku – ucieknie, gdzie pieprz rośnie.

Słodkie, aż mdlące początki

Zakładając, że jesteście na etapie flirtu, wskazana jest pewna doza czułości, komplementów, nieśmiałego wyznawania uczuć i zainteresowania. Bez tego żadna znajomość nie może przybrać romantycznego wymiaru. Co za dużo, to nie zdrowo – ta maksyma sprawdza się zawsze – w przypadku flirtu również.

By postąpić na opak, rada brzmi zatem – bombarduj ją wiadomościami, dzwoń co godzinę z pytaniem o aktualny na daną chwilę nastrój, recytuj skopiowane z Internetu wierszyki, zostawiaj codziennie rano różę na wycieraczce, czekaj przed wyjściem z jej pracy, by odprowadzić ją do domu, Wymieniać dalej? Wpraszaj się na jej spotkania z koleżankami tłumacząc, że już zawsze chcesz czuć jej bliskość, trzymaj za rękę w każdych możliwych okolicznościach (podejmuj próby nawet wtedy gdy ona maluje paznokcie) i roztaczaj wizję wspólnego życia aż po grób.

Poza zasięgiem…

Istnieje ryzyko, że powyższa strategia może nie zadziałać. Są dziewczyny, którym tak płomienne wyznawanie uczuć się podoba i dość psychopatyczne zachowania imponują. Nie przeszkadza im również, że niczym bluszcz czy rzep przyczepiłeś się i nie chcesz odpuścić. W takiej sytuacji czas na plan B, a więc kompletnie przeciwieństwo planu A.

Jesteś zawsze poza zasięgiem, prawie nigdy nie odbierasz telefonu, nie oddzwaniasz, a na wiadomości odpisujesz z kilkugodzinnym lub nawet kilkudniowym opóźnieniem. Na spotkanie wybierasz się tylko wtedy, gdy ona sama je proponuje. A w trakcie wisisz na telefonie i wcale nie ukrywasz, że odpisujesz właśnie kolejnej dziewczynie z listy. Uwierz, że ona prędzej czy później odpuści i już nie będzie chciała się z Tobą wiązać – możesz być tego pewien. Musisz tylko pogodzić się z faktem, że w jej oczach na zawsze pozostaniesz zimnym draniem.

Zaproponuj przyjaźń z bonusem

Ryzykowne, aczkolwiek w większości przypadków skuteczne. Urażona dziewczyna pewnie Ci odmówi, a Wasza znajomość po prostu się zakończy. Jeśli się zgodzi – istnieją dwie możliwości. Zdążyła się już zakochać i myśli, że w między czasie zmienisz zdanie albo zwyczajnie też ma ochotę na zabawę, a Ty automatycznie stałeś się idealnym do niej kompanem. No bo przecież nie poważnym kandydatem na męża! Tacy z pewnością nie proponują takich znajomości!

Tak czy inaczej, tu wiele zależy od Ciebie. Od tego czy sam tego chcesz, czy nie. Musisz przecież brać pod uwagę jej ewentualną zgodę. No i oczywiście motywacje…

Załóż maskę innego człowieka

Stało się, jesteście w związku. Jednak Ty po kilku tygodniach lub miesiącach stwierdzasz, że to pomyłka. Co zrobić, by dziewczyna Cię rzuciła? Diametralnie się zmień.

Mówi się, że to co początkowo imponuje w innym człowieku, po czasie staje się jego największą wadą. W przypadku na pozór pracowitego i zaradnego mężczyzny, po dwóch latach okazuje się na przykład, że to nie widzący świata poza obowiązkami służbowymi karierowicz. Jednak Ty nie masz czasu, żeby czekać, aż Twoja potencjalna zaleta stanie się przekleństwem.

Zakochała się w Twoim poczuciu humoru? Stań się mrukiem i malkontentem. Mówiłeś, że związek z Tobą, to jeden wielki kompromis i nigdy nie będziesz próbował jej tłamsić? Spróbuj zamknąć ją w złotej klatce. Nie minie więcej, niż kilka tygodni, a dziewczyna spasuje.

Jest oczywiście jedno, czego robić nie powinieneś. Nie zmuszaj jej do zerwania, dając powód w postaci zdrady. To cios poniżej pasa. Jeśli naprawdę nic nie działa, a dziewczyna nadal chce z Tobą być, po prostu zdobądź się na to, by powiedzieć jej prawdę.