Niektórzy odkryli go za sprawą serialu „Big Little Lies”, w którym wykorzystano jego utwór w intrze każdego odcinka – robił w nim niesamowity klimat, wciągając widza od samego początku w świat trzech matek, pragnących jak najlepiej dla swoich dzieci. Inni uwielbiali go na długo przed tą produkcją, śledząc jego karierę od samego początku – debiutu w postaci minialbumów oraz współpracy z Adele przy jej trasie koncertowej. Jeszcze innych zahipnotyzował jego niezwykły głos i poruszające serce kompozycje zasłyszane w radiach czy aplikacjach muzycznych. Michael Kiwanuka, bo to o nim mowa, bez wątpienia jest nietuzinkową postacią.

Od gitarzysty sesyjnego do zdobywcy Mercury Prize

Chociaż urodził się i wychował w Londynie 3 maja 1987 roku, korzenie ma ugandyjskie – to właśnie stamtąd, ze wschodniej Afryki, pochodzą jego rodzice, których do Anglii sprowadziły dyktatorskie rządy Idiego Amina. Dzięki temu Michael Kiwanuka mógł szkolić się pod okiem najlepszych, studiując na University of Westminster w Londynie na wydziale Mediów, Sztuki i Designu, co bezpośrednio przełożyło się na jego karierę muzyczną. Uwielbiając grę na gitarze i przejawiając w tym zakresie wybitny talent, pracował jako gitarzysta sesyjny z raperami Chipmunkiem i Bashy’m. Dopiero mając 22 lata wystąpił solowo w The Oxford w londyńskiej dzielnicy Kentish town. Tam dostrzegła go wytwórnia Communion Records, umożliwiając mu nagranie dwóch minialbumów. Wspólnie z nimi wydał Tell me a tale oraz I’m getting ready w 2011 roku.

Ten rok był dla niego o tyle niezwykły, że równocześnie podjął współpracę z Adele. Występował w roli jej supportu na trasie Adele Live oraz z okazji występu na iTunes Festival. Zagrał także na festiwalu Hard Rock Calling organizowanym rokrocznie w Londynie, a obecnie funkcjonującym pod nazwą Calling Festival. Później jego kariera potoczyła się błyskawicznie.

Rozpoczął bowiem współpracę z Polydor Records, które wydało jego trzy albumy. Pierwszy z nich, Home Again (2012) szybko zyskał zainteresowanie oraz uznanie słuchaczy. Tym samym zajął 4 miejsce w Wielkiej Brytanii, jeśli chodzi o popularność w 2012 roku i sprzedał się tego roku w ponad 70 000 sztuk. Otrzymał za to nagrodę BBC’s Sound of 2012. Sukces ten nie mógł oczywiście pozostać bez echa, dlatego oprócz koncertowania, Kiwanuka zajmował się przygotowywaniem kolejnego albumu. Tym razem nosił on tytuł Love & Hate i został przyjęty jeszcze cieplej, zajmując pierwsze miejsce na liście albumów w UK.

W ten oto sposób z pomocą Polydor Records przystąpił do nagrywania Kiwanuka, który wydano trzy lata po sukcesie Love & Hate. Tym razem, choć album zajął 2 miejsce na liście albumów UK, pokrył się złotem za imponującą liczbę sprzedanych kopii (powyżej 100000) i stał się powodem, dla którego Michael Kiwanuka otrzymał Mercury Music Prize za rok 2020. Dla gitarzysty i piosenkarza był to przełomowy moment w życiu, gdyż, jak sam powiedział, zwiększyła się jego pewność siebie. To właśnie dlatego swój trzeci album zatytułował własnym nazwiskiem.

Soul i funk

W utworach Kiwanuki znaleźć można wszystko, co najwspanialsze w stylach soul i funk. Ten londyński mistrz gitary umiejętnie łączy elementy muzyki gospel, jazzu czy rhythm and bluesa z elementami rockowymi. Czaruje melodią, zachwyca głosem i porusza tekstem, często bardzo silnie związanym z jego przeżyciami i historią. Jego są bardzo rytmiczne, ale i harmoniczne – choć nierzadko sięga po wiele instrumentów, tworzą one wspaniały klimat w połączeniu ze sobą. Niezależnie więc, czy Kiwanuka wykonuje przed publicznością jedną ze swoich wzruszających ballad, czy może sięga po bardziej energetyczne kawałki, zachęcające do ruchu i wzbudzające euforię, jedno jest pewne – wie, co robi i jest w tym prawdziwym mistrzem.

Jeśli więc jeszcze nie znasz jego twórczości, koniecznie się nią zainteresuj. Jest to ten typ muzyki, w którym coś wyjątkowego dla siebie odnajdzie każdy, niezależnie od swoich muzycznych preferencji. Ujrzawszy zaś, w jaki sposób gra na swoim instrumencie Kiwanuka, nie sposób nie przystanąć na moment z zadumą, jak wiele jest w nim pasji.